Okropnie zainspirowalam sie Lana, wiec ta notka nie bedzie typowa. Nie dzis.
* * *
Every night I used to pray that I’d find my people - and finally I did - on the open road. We had nothing to lose, nothing to gain, nothing we desired anymore - except to make our lives into a work of art. Live fast. Die Young. Be Wild. And Have Fun. I believe in the country America used to be. I believe in the person I want to become. I believe in the freedom of the open road. And my motto is the same as ever. I believe in the kindness of strangers.
* * *
Matka wybudziła się po operacji. Zareagowała na to płaczem. Zawsze na jej myśl tak reaguje. Nawet gdy się odezwie. Mimo tego dziecięcego żalu z przeszłości, bardzo mocno ją kocha, wiedząc że zrobiłaby bardzo wiele, dla tego by matka chciała kiedykolwiek ją przytulić, tak jak powinna przytulać ją gdy była dzieckiem. Tak wiele rzeczy jest ukrytych, które jednak chciałaby powiedzieć swojej rodzicielce. Marzeniem jest, by dowiedzieć się że kocha ją chociaż połową swej matczynej miłości w stosunku bezgranicznego uczucia dziecka. Kiedyś się zrozumieją.
* * *
And I remember when I met him, it was so clear that he was the only one for me.
We both knew it, right away. And as the years went on, things got more difficult - we were faced with more challenges.
* * *
Wróciła zmęczona do domu. Ujrzała jego. Padła na kanapę. Nie mówili nic. Tylko ją przytulił, otoczył swym silnym ramieniem. Poczuła duże bezpieczeństwo. Tak może być zawsze...
Dziwna historia, wielowątkowa, może kiedyś ją skończę. Na dziś zostawiam jak jest, niech apetyt rośnie w miarę jedzenia.





